Moje pierwsze spotkanie z ośmiodniowym Tymkiem zostało zaplanowane na okres około bożonarodzeniowy.

Mama młodego modela zadecydowała, że podczas sesji skorzystamy z ciemniejszych stylizacji. Wybrała je spośród użytych do zdjęć umieszczonych w moim portfolio. Myślę, że mogła ją zainspirować sesja Leosia, którą osobiście uważam za jedną z najbardziej udanych. Przygotowałam zatem niebieskie i granatowe ubranka, dopełnione przez stonowane kocyki w odcieniach brązu i beżu. Jako motyw przewodni sesji noworodkowej wybrałam naturalne drewno, które wraz z odpowiednim oświetleniem znakomicie podkreśliło urodę dziecka. Ucieszyła mnie możliwość owinięcia noworodka w mój ulubiony kokonik. Takie zdjęcia bardzo podobały się jego mamie, a sam Tymek zrelaksował się i zasnął jeszcze głębiej.

Sesje noworodkowe wykonuję do czternastego dnia życia dziecka, wtedy jego mięśnie pamiętają pozycje z okresu prenatalnego. Maluszki są zrelaksowane, zazwyczaj spokojniejsze, mniej ruchliwe i śpią głęboko, pozwalając na przestawianie i dopracowywanie póz. Jest to powód, dla którego większość mam decyduje się na rezerwację terminu sesji będąc jeszcze w ciąży.

Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, iż chęć do współpracy noworodka jest jego indywidualną cechą zależną od wielu czynników. Kluczowymi są dzień życia (im wcześniej, tym lepiej) i temperamentu młodego człowieka oraz jego ogólne samopoczucie w dniu sesji zdjęciowej. Uważam, że każde dziecko zasługuje na pamiątkę dokumentującą urok i charakter jego pierwszych dni życia 😉

pierwsza sesja noworodkowa Tymka